Unici robią swoje

LZS Świedziebnia okazał się dla Unii Wąbrzeźno bardzo wymagającym rywalem. Goście starali się zaskoczyć unitów ofensywną grą, lecz ich taktyka nie dała im bramki.

Od pierwszego gwiazdka sędziego piłkarze LZS Świedziebnia udowadniali, że nie przyjechali do Wąbrzeźna aby się bronić. Już w 5. minucie spotkania zawodnik gości znalazł się w sytuacji sam na sam z Patrykiem Andrzejewskim, jednak golkiper Unii nie dał się pokonać. Kilka minut później rywale ponownie stanęli przed szansą zdobycia gola, ale tym razem ich strzał minął wąbrzeską bramkę. Unici pierwsze poważne zagrożenie stworzyli dopiero w 18. minucie meczu. Podczas zamieszania w polu karnym świedziebnian najpierw do siatki próbował trafić Marcin Gołąb, lecz jego kopnięcie zostało zablokowane. Do odbitej piłki dobiegł Dominik Hancyk, który mocnym uderzeniem trafił niestety w poprzeczkę. Przebojowy skrzydłowy Unii nie zdołał zdobyć bramki, jednak niecałe dwadzieścia minut później przeprowadził swoją firmową akcję lewą stroną boiska i dograł piłkę w pole karne gości. Przejął ją Tomasz Liszaj, ale napastnik Unii zbyt długo zwlekał ze strzałem i bramkarz LZS do spółki z kolegami z drużyny zdołali wyekspediować futbolówkę poza swoją szesnastkę. Ta trafiła jednak pod nogi Kamila Kamyckiego, który huknął jak z armaty, a piłka odbijając się od poprzeczki nieznacznie przekroczyła linię bramkową. Gola dla Unii zasygnalizował dopiero sędzia liniowy, będący najlepiej ustawiony w całej sytuacji.
Druga część meczu mogła rozpocząć się bramką dla świedziebnian. Zawodnik rywala przedarł się prawą stroną i oddał płaski strzał w kierunku długiego rogu bramki strzeżonej przez Patryka Andrzejewskiego. Na szczęście futbolówka wyszła poza plac gry. Goście chcąc szybko doprowadzić do remisu nieco przejęli dominację na boisku i stosunkowo często przebywali na połowie Unii. Niebiesko-biali w defensywie grali jednak bardzo uważnie, a swojej szansy zaczęli szukać w kontrach. I właśnie jedna z takich akcji zakończyła się bramką. W 55. minucie Tomasz Liszaj urwał się na lewej stronie i będąc w polu karnym zagrał do lepiej ustawionego Pawła Mazurowskiego. Kapitan Unii mając przed sobą pustą bramkę podwyższył rezultat spotkania na 2:0. Blisko pięć minut później również po kontrataku gola mógł zdobyć Marcin Gołąb, ale bramkarz LZS wybronił sytuację sam na sam. Goście nadal nie dawali za wygraną i mimo dwubramkowej straty chcieli strzelić gola kontaktowego. Wąbrzeska obrona wraz z Patrykiem Andrzejewskim nie dopuściła jednak do utraty bramki. Szanse na korzystny rezultat dla świedziebnian zostały ostatecznie rozwiane w 88. minucie, kiedy Rafał Wąs wykorzystał dogranie Dawida Kalinowskiego i zdobył trzecią bramkę dla niebiesko-białych.

Unia Wąbrzeźno – LZS Świedziebnia 3:0 (1:0)
Bramki:
1:0 K. Kamycki (37′), 2:0 P. Mazurowski (55′), 3:0 R. Wąs (88′)

Unia: P. Andrzejewski – W. Leis, R. Drapiewski, B. Literski, Dar. Kalinowski, D. Hancyk (80′ Daw. Kalinowski), K. Kamycki, P. Mazurowski (70′ F. Ciechacki), Sz. Marszałek (65′ R. Wąs), T. Liszaj (89′ P. Sankiewicz), M. Gołąb

Napisz komentarz